Logo Bober best prze.png

Blog

Halloween

Przeglądając właśnie Instagram zobaczyłem masę zdjęć z tegorocznego Halloween. Ileś lat temu sam się ze znajomymi przebierałem i były to naprawdę wyborne imprezy. Najmocniej w pamięci zapadła mi ta, gdzie byłem przebrany za martwego księdza, a w gronie najbliższych znajomych była też Alicja-dynia (niekwestionowane zwycięztwo) i czarownice, kolega w majtkach Borata, itd.


Na moim osiedlu żyje tradycja chodzenia po domach z koszyczkami, gdzie na hasło "cukierek albo psikus" dostaje się cukierka. Nigdy zresztą nie wiadomo co mogłoby być tym psikusem. Same dzieciaki pewnie nie są przygotowane na ripostę w stylu "a ja wybieram psikusa". Fajne jest też to, że drzwi sąsiadów są zazwyczaj przystrojone dyniami, pajęczynami, co jednoznacznie wskazuje na fakt, że taka rodzina bierze udział w zabawie. Ujęło mnie też to, że mój sąsiad wyjechał z domu i zostawił kartkę, że musiał wyjechać, ale w zamian zostawił przed drzwiami koszyk ze słodyczami, więc można było się po prostu częstować.


W tym roku sporo jest kreacji, gdzie w głównej roli jest krew, jakieś rozwalone twarze. W Biedronce minąłem młodą Ukrainkę ucharakteryzowaną na jakiś wypadkowo-krwisty dramat na twarzy. No i uświadomiłem sobie, że w dobie wojny na Ukrainie, gdzie takie widoki od lutego mamy praktycznie w mediach każdego dnia, tego typu przebiórki mnie w ogóle nie bawią. Doceniam jednak superbohaterów, awatary i inne takie bardziej odjechane przebrania. Krew się w kwesti humoralnej w kontekście tego święta trochę zdewoluowała.


A oto i Alicja-dynia. Rok 2009, więc zdjęcia robione kalkulatorem:



8 wyświetleń