Logo Bober best prze.png

Blog

Maria Peszek w nowej książce przejawia wysoki stopień inicjatywy i zaangażowania w stosunku do zen


Zacząłem czytać nową książkę Marii Peszek pt. "Naku*wiam zen". Zabrałem się za lekturę, ponieważ Peszek Marię bardzo lubię za jej twórczość, bliskie mojemu rozumienie patriotyzmu, świetne teksty, kompozycje, ateizm. Ma u mnie wewnętrznie jednak pewnego minusa. Kiedyś znajomi byli na jej koncercie we Wrocławiu. Spóźniła się. Jakościowo też poleciała za bardzo w różnego rodzaju "artyzmy" i "przegięcia", których nawet jej fani nie do końca rozumieli. Ja ją de facto za te przegięcia właśnie lubię, ale nieuzasadnione spóźnienie się na swój koncert jest poza granicami wszelkich dopuszczalności. Zawsze.


Pierwszy utwór Marii, który zapisał się w mojej łepetynie to "Moje miasto". We Wrocławiu mieszkam od 2007 roku (płyta "Miasto mania" miała już 2 lata), a ja pamiętam deszczowy Wrocław o poranku, kiedy stałem w mojej fantastycznej Skodzie Felicji w korku i słuchałem tych "wojskowych" chórów zaszytych w piosence. To mi się bardzo wryło w pamięć i Marię od tamtej pory po prostu bardzo lubię. Nawet jak czasami "zawodzi" (nie mam tu na myśli śpiewu), to wiem, że to tylko moje wyobrażenia na jej temat zderzają się z jej prawdziwym ja, co nie zawsze idzie w parze. I ok.




W książce "Naku*wiam zen" Maria rozmawia ze swoim ojcem, Janem. Swoją drogą, zastanawiam się, dlaczego w tytule wygwiazdkowano "r" a nie "u". Ja bym wygwiazdkował "u", bo "r" byłoby mi autentycznie szkoda! Ale rozumiem, że to właśnie "r" odpowiada w tym wyrazie za jego wulgarność.


Jestem na początku książki, ale udało mi się już dwa razy śmiechnąć. To rozmowa taka mocno zakorzeniona w realności, fizyczności (wręcz, jak to u Peszków, teatralnie). Ale ujął mnie na przykład ten fragment:


[Jan Peszek] - (...) Kurwa! Czekaj, bo chciałem coś ważnego powiedzieć.

[Maria Peszek] - Ale co?

[Jan Peszek] - Mogę pierdnąć?

[Maria Peszek] - Tak.

[Jan Peszek] (puszcza bąka) Że... yyy...

[Maria Peszek] - Zanotowane.


Wczoraj o poranku słuchałem też podcastu, rozmowy Marty Perchuć-Burzyńskiej z Marią Peszek, w której trochę głębiej o tej książce. Dla mnie to taka pozycja "must read".



27 wyświetleń